Regulamin restauracji – czy jest potrzebny?

Piotr Jankowski        19 stycznia 2017        Komentarze (0)

Regulamin restauracji, czy treściwe tabliczki – który ze sposobów informowania klienta o regułach panujących w restauracji wybrać? Pytanie może nie jest stricte prawnicze, ale odpowiedź już tak – to zależy.

Zależy od lokalu i Twoich potrzeb. Duży lokal, organizujący liczne eventy i obsługujący rezerwacje stolików może pokusić się o regulamin. W pozostałej większości – szkoda zachodu. Z pewnością regulamin nie jest rzeczą niezbędną, czy nawet pożądaną. Czasem po prostu może być pomocny.

Dlaczego jestem raczej przeciwnikiem regulaminów aniżeli ich zwolennikiem?

Dlatego, że z regulaminem jest ten problem, że ciężko z nim trafić do klienta w taki sposób, aby ten mógł bez przeszkód zapoznać się z jego treścią. A to jest wymagane, aby mógł w ogóle mieć prawne zastosowanie. Trudno przecież wyobrazić sobie, że regulamin wywieszony przy wejściu do restauracji będzie czytany przez odwiedzających. Ba, może być nawet niezauważalny, bo klient raczej szuka miejsca aniżeli spisanych reguł. Zresztą, takie miejsce jest wysoce niefunkcjonalne. Tak samo, jeśli regulamin restauracji zostałby wyłożony przy barze bądź umieszczony w karcie menu. A chyba zgodzisz się, że posiadanie regulaminu przez lokale gastronomiczne nie należy do zwyczajów w naszym kraju.

Poza tym wprowadzenie pisemnych reguł, zasad, nakazów i zakazów nie jest mile widziane przez przeciętnego klienta. Restauracja nie powinna kojarzyć się ze ściśle spisanymi normami postępowania, bo klient przychodzi do lokalu, żeby wypocząć, spotkać się z przyjaciółmi, czy zwyczajnie i bezstresowo zjeść w knajpie. A nie po to, żeby czuć się jak uczniak.

Jedna jeszcze rzecz stanowczo przemawia przeciwko regulaminom. Przygotowując wpis przeczytałem treść wielu z tych, które dostępne są w internecie. Przeciwko każdemu z nich mógłbym wystąpić z pozwem o uznanie postanowienia wzorca umowy za niedozwolone bądź uznanie zapisu za nieważny w zwyczajnym postępowaniu cywilnym. Głównie dotyczyło to wyłączeń odpowiedzialności. Po co kolejne problemy, czy złudne przeświadczenie o potencjalnym oddaleniu wszelkich roszczeń?

Stąd uważam, że regulamin w restauracji jest rzeczą raczej zbędną, choć faktycznie w pewnych sytuacjach może być pomocny.

Chociażby w sytuacji rezerwacji stolika w lokalu, czy urządzania w nim imprez, ale wtedy też lepiej zawrzeć umowę. Może być też pomocny przy określeniu innych kwestii, które nie wiążą się bezpośrednio ze zwyczajną konsumpcją w lokalu. Wówczas jednak taki regulamin restauracji mógłby zostać umieszczony na stronie www lokalu, bo na miejscu i tak zawsze lepiej zapytać personel.

Jeśli już ktoś zażyczyłby sobie taki regulamin to proponuję zrobić go z głową i w zgodzie z kodeksem cywilnym.

O wiele bardziej zasadne aniżeli spisanie regulaminu będzie jednak udostępnienie kilku tabliczek z najważniejszymi informacjami, które ni mniej ni więcej również można traktować jako regulamin. Można więc wywiesić tabliczkę:

Pomijam już konieczność odpowiedniego wyedukowania personelu w zakresie nieszczęsnych alergenów, czy możliwości złożenia reklamacji. Uważam, że jest to sprawa jasna.;)

Podsumowując, z regulaminem możesz dać sobie spokój. Jeśli jednak chcesz, aby klienci postępowali zgodnie z Twoją wolą, dobrze ich o tym poinformować.

Pozdrawiam!

Zwrot kosztów za szkolenie pracownika

Piotr Jankowski        14 stycznia 2017        Komentarze (2)

Atrakcyjność lokalu wynika z wielu czynników, ale bez wątpliwości najważniejszym z nich jest dobra kuchnia. Żeby Twoja gastronomia, czy to w lokalu restauracyjnym, czy w hotelu mogła się takową pochwalić musi w niej pracować chef, a raczej szef kuchni z prawdziwego zdarzenia, z odpowiednim doświadczeniem i umiejętnościami. Żeby tak się stało, aktualne musi być ustawiczne podnoszenie kwalifikacji zawodowych przez Twój personel. W trakcie Waszej współpracy przydają się zatem różnego rodzaju szkolenia. Warto więc wiedzieć, kiedy przysługuje Ci zwrot kosztów za szkolenie pracownika.

Wyobraź sobie, że wysyłasz swojego szefa kuchni do Japonii, żeby poznał tajniki przyrządzenia fugu. Prawdę mówiąc ta ryba jest zakazania w Unii (Rozporządzenie NR 853/2004 z dnia 29 kwietnia 2004 r. ustanawiające szczególne przepisy dotyczące higieny w odniesieniu do żywności pochodzenia zwierzęcego – Załącznik nr III, Sekcja VIII, Rozdział V, lit. E), więc może nie fugu, a oryginalny rāmen, czy cokolwiek dalekowschodniego.

Zwrot kosztów za szkolenieSzkolenie w Japonii trwa półtora tygodnia. Bilet w dwie strony, zakwaterowanie, japoński mistrz = 30.000 PLN. W międzyczasie snujesz plany, wydarzenia, eventy, które mogą rozreklamować wyjątkowość Twojego biznesu. Witasz szefa z otwartymi rękoma, a on do jednej z nich wręcza Ci wypowiedzenie, bierze zaległy urlop i otwiera lokal parę przecznic dalej, gdzie daniem popisowym jest właśnie to, czego tajniki poznał na Dalekim Wschodzie.

Historia może dość nazbyt barwna, aczkolwiek nie niemożliwa. Częściej raczej zdarza się, że wysyłasz na szkolenie barmana, czy kucharza, aby poznał tajniki jednego z dań. Niemniej jednak efekt jest ten sam – stracisz pieniądze, jeśli odpowiednio się przed tym nie zabezpieczysz.

Jeśli starasz się wysyłać swoich pracowników na różne szkolenia nie możesz zapominać o odpowiedniej umowie o podnoszenie kwalifikacji zawodowych. Nie może w niej zabraknąć dwóch kwestii:

  • dokładnego określenia dodatkowych kosztów szkolenia (dojazdy, opłaty za szkolenie, zakwaterowanie itp.)
  • zobowiązania pracownika do pozostawania w zatrudnieniu po zakończeniu podnoszenia kwalifikacji (max. 3 lata).

Oczywiście umowa zawiera również inne elementy (czas trwania szkolenia, jego rodzaj, sposób potwierdzenia uczestnictwa itp.). Istotne również jest to, że umowa potrzebna jest wówczas, gdy pracodawca sam inicjuje podnoszenie kwalifikacji swojej kadry bądź godzi się na propozycje pracownika, proponuje dodatkowe profity w postaci ponoszenia opłat i zobowiązuje pracownika do pozostawania w zatrudnieniu przez określony czas. Inne przypadki pisemnej umowy mogą nie wymagać, zaś zwrot kosztów może nie przysługiwać, dlatego każdą sprawę trzeba analizować indywidualnie.

Kiedy zatem zwrot kosztów za szkolenie pracownika będzie zasadny?

Zgodnie z treścią przepisu art. 1035 kodeksu pracy, dotyczy to pracownika:

  • który bez uzasadnionych przyczyn nie podejmie się podnoszenia kwalifikacji zawodowych albo przerwie podnoszenie tych kwalifikacji,
  • z którym pracodawca rozwiąże stosunek pracy bez wypowiedzenia z jego winy, w trakcie podnoszenia kwalifikacji zawodowych lub po jego ukończeniu, w terminie określonym w umowie,
  • który w okresie wskazanym wyżej rozwiąże stosunek pracy za wypowiedzeniem, z wyjątkiem wypowiedzenia umowy o pracę z przyczyn związanych z mobbingiem (art. 943 Kodeksu pracy)
  • który w okresie wskazanym wyżej rozwiąże stosunek pracy bez wypowiedzenia z winy pracodawcy, także z uwagi na mobbing (art. 55 Kodeksu pracy lub art. 943 Kodeksu pracy), mimo braku przyczyn określonych w tych przepisach.

Pracownik podnoszący kwalifikacje zawodowe jest obowiązany do zwrotu kosztów poniesionych przez pracodawcę na ten cel z tytułu dodatkowych świadczeń, w wysokości proporcjonalnej do okresu zatrudnienia po ukończeniu podnoszenia kwalifikacji zawodowych lub okresu zatrudnienia w czasie ich podnoszenia. Oznacza to, że jeśli umowa ulegnie rozwiązaniu po roku na skutek wypowiedzenia złożonego przez pracownika, przy ustaleniu 3-letniego okresu odpracowania bądź pracodawca dyscyplinarnie zwolni go z pracy – do zwrotu pozostanie 2/3 kosztów szkolenia.

Trzeba o tym pamiętać szczególnie w czasach, kiedy o dobrego pracownika wcale nie jest łatwo.

Pozdrawiam!

Franczyza biznesu gastronomicznego – o czym pisze Własny Biznes FRANCHISING

Piotr Jankowski        12 stycznia 2017        Komentarze (0)

Zaciekawił mnie ostatnio nowy numer czasopisma „Własny Biznes FRANCHISING” Nr 1/2017 (143). Nie lada gratka dla entuzjastów i przedsiębiorców z branży gastro, bo franczyza biznesu gastronomicznego to motyw przewodni tego numeru.

W numerze znajdziesz przede wszystkim opis sytuacji biznesu gastronomicznego w Polsce, także w nawiązaniu do franczyzy w tym sektorze. Wskazuje się, że liczba punktów franczyzowych w gastronomii  w roku 2016 wynosiła 3400, zaś liczba sieci franczyzowych w gastronomii w roku 2016 to 185. Całkiem sporo. Dodaje się, że gastronomia to najsilniej rozwinięty sektor franczyzowy.

Nie dziwię się. Ostatnio przygotowuję proces wprowadzenia modelu franczyzowego dla jednego z przedsiębiorców i przyznam, że liczby, perspektywy i dotychczasowe wyniki robią wrażenie. Oczywiście wszystko zależy też od lokalizacji, danego rynku, świadomości i gustu mieszkańców, czy też pogody i szczęścia. Niemniej jednak wykorzystanie sprawdzonych już pomysłów, korzystanie z utrwalonych rozwiązań oraz dostępność franczyz, które nie wymagają wysokich nakładów i doświadczenia stanowią smaczny kąsek. Na pewno warto zapoznać się z dostępną ofertą.

Tu właśnie przychodzi z pomocą Własny Biznes Franchising. W opisywanym numerze znajdziesz kilkadziesiąt opisów franczyz z branży gastronomicznej oraz szereg reklamujących się przedsiębiorców. Oczywiście trzeba mieć na uwadze i to, że jeśli ktoś znalazł się w czasopiśmie to wcale nie musi oznaczać, że jest to najlepszy wybór. Dlatego warto też poszukać czegoś w internecie.

Nie sposób również pominąć, że w piśmie wypowiadają się tuzy polskiej gastronomii: Wojciech M. Amaro, Karol Okrasa i Magda Gessler. Na pewno można z nich wyłuskać parę ciekawych i przydatnych niuansów.

W środku znajdziesz również ciekawy wywiad z Grzegorzem Łapanowskim, prowadzącym Food Lab Studio, gdzie organizuje się m.in. warsztaty kulinarne, pokazy, degustacje, ale i inne eventy nie zawsze związane z gastronomią. Z treści tej rozmowy płynie bardzo ważna lekcja – przed rozpoczęciem biznesu trzeba policzyć jego koszty.

Zachęcam Cię zatem do zapoznania się z pismem. Zaznaczam przy tym, że jest to wyłącznie moja subiektywna ocena, nie wsparta żadną materialną zachętą do reklamy. Pismo po prostu jest w dość przystępnej cenie i zawiera parę fajnych informacji, a Ciebie może zmotywuje do działania.

Pozdrawiam!

Transakcje handlowe między przedsiębiorcami

Piotr Jankowski        03 stycznia 2017        Komentarze (2)

Wchodząc w nowy 2017 rok witam Was serdecznie i życzę wszystkiego dobrego!

Nowy rok – nowe przepisy. Jest to dość istotny okres w polskim ustawodawstwie z uwagi na to, że uchwalone w starym roku przepisy wchodzą w życie z dniem 1 stycznia. Często są to zmiany dość istotne. Baczną uwagę warto zwrócić przede wszystkim na zmieniające się uregulowania dot. prowadzenia działalności gospodarczych.

Jedną z nich jest konieczność dokonywania transakcji handlowych między przedsiębiorcami za pośrednictwem rachunku bankowego. Taki obowiązek nie jest niczym nowym. Można powiedzieć, że istnieje od zawsze. Zmienił się jednak limit transakcji, który decyduje o konieczności wykorzystania rachunku bankowego i konsekwencje.

Otóż od 1 stycznia 2017 r. limit ten został obniżony do 15.000 zł. Z dotychczasowych 15.000 EURO.

Transakcje handlowe między przedsiębiorcamiNie muszę Cię przekonywać, że transakcje o takiej kwocie, nawet w mniejszych przedsięwzięciach są dość częste. Tym bardziej, że dotyczy to jednorazowej wartości transakcji, bez względu na liczbę wynikających z niej płatności.

Do tej pory niestosowanie się do opisywanego obowiązku nie niosło za sobą żadnych konsekwencji. Uległo to drastycznej zmianie. Od nowego roku, pominięcie rachunku bankowego w kontakcie z kontrahentem skutkuje brakiem możliwości zaliczenia danego zakupu w koszty uzyskania przychodu.

Nie muszę chyba stwierdzać, że w sposób istotny może odbić się to na podatkowych rozliczeniach przedsiębiorców. Trzeba o tym pamiętać!

Pozdrawiam!

Życzenia

Piotr Jankowski        24 grudnia 2016        Komentarze (0)

Świąteczne życzenia