Zwrot kosztów organizacji przyjęcia – marzec 2020 r.

Piotr Jankowski        19 marca 2020        Komentarze (0)

Marzec 2020 r. nie zapisze się pozytywnie w kartach historii biznesu gastronomicznego. Dlatego trzeba szukać rozwiązań, które przynajmniej częściowo umożliwią umniejszenie występujących strat. Jednym z takich rozwiązań jest zwrot kosztów organizacji przyjęcia. Mowa o weselach, chrzcinach, urodzinach itp. W jakiej sytuacji będzie to możliwe?

Dla przypomnienia – na pytanie, czy otrzymując zadatek (zamiennie: zaliczkę – to tutaj jest bez znaczenia) na organizację przyjęcia, które miało nastąpić w jeden z trzech marcowych weekendów 2020 r. muszę liczyć się z jego zwrotem odpowiedź brzmi: TAK. Więcej przeczytasz we wpisie o stanie zagrożenia epidemicznego. Może się jednak okazać, że kwotę tę albo można obniżyć, albo nawet żądać dalszych kwot od zamawiających imprezę.

Zwrot kosztów organizacji przyjęcia

Nasuwa się bowiem pytanie co w sytuacji, jeśli do 13 marca 2020 r. poniosłeś koszty na organizację tego przyjęcia?

Krótka odpowiedź brzmi następująco: trzeba wezwać do zapłaty, pozwać, a następnie egzekwować. Na którymś etapie ten koszt zostanie zwrócony. Dłuższa odpowiedź koncentruje się na charakterze prawnym umowy o organizację przyjęcia. W mojej ocenie taka umowa wypełnia wszystkie elementy istotne dla umowy zlecenia. Dlatego w sukurs przychodzi przepis art. 742 KC, który mówi, że dający zlecenie powinien zwrócić przyjmującemu zlecenie wydatki, które ten poczynił w celu należytego wykonania zlecenia, wraz z odsetkami.

Oczywiście umowa może przewidywać inne rozliczenia, dlatego najpierw trzeba je przeanalizować. W braku zapisów albo umowy, ustawa daje Ci pewne możliwości. Obecna sytuacja dla każdego przedsiębiorcy jest okresem ekstraordynaryjnym i trzeba dbać o własny interes. Przecież konsekwencji nie może ponosić tylko jedna strona. Tym bardziej, że w tym przypadku zakupiony towar w jakiejś chociażby części może co najwyżej znaleźć się w Banku Żywności.

Dlatego, jeśli wypowiedzenie umowy, czy odstąpienie od niej dotyczyło przyjęcia, które miało się odbyć w okresie marcowym, wstrzymaj się z wypłatą wpłaconego zadatku/zaliczki, bo zwrot kosztów organizacji przyjęcia może się odbyć chociażby poprzez potrącenie (kompensatę). Szczególnie, jeśli koszty zostały poniesione przed decyzją o zamknięciu lokali gastronomicznych, a przyjęcie miało się odbyć niedługo po tym. Im dłuższy okres pomiędzy datą poniesienia kosztów a przyjęciem, tym trudniej – z oczywistych względów – będzie udowodnić zasadność kosztów i ich związek z odwołanym przyjęciem.

Na koniec. Tak jak wspomniałem, ekstraordynaryjny okres wymaga nieszablonowych rozwiązań. Przede wszystkim jednak wymaga zrozumienia sytuacji drugiej strony. Imprezę można przełożyć, zakupiony towar przekazać zleceniodawcy. Każdy problem może mieć wiele sposobów rozwiązań.

Pozdrawiam!

________________

W razie chęci nawiązania współpracy, odezwij się. Mailowo: jankowskikontakt@gmail.com. Umówimy się na poradę, rozważymy zasadność roszczeń i spróbujemy odzyskać Twoje środki.

Gastronomia a stan zagrożenia epidemicznego

Piotr Jankowski        16 marca 2020        Komentarze (0)

Okres wprowadzonego stanu zagrożenia epidemicznego dla branży gastronomiczno-hotelarskiej doprowadzi do strat finansowych, redukcji zatrudnienia i pewnej stagnacji na rynku, który utrzyma się jeszcze dłuższy czas po tym, jak stan ten zostanie odwołany. Z punktu widzenia tematyki, jaką podejmuje na tym blogu, do rozważenia jest kilka szczególnych aspektów, które dotkną gastronomię w tym nieszczęsnym okresie i na które chciałbym zwrócić Wam uwagę.

Gastronomia a stan zagrożenia epidemicznego

Na wstępie, mocą Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 13 marca 2020 r. od dnia 14 marca 2020 r. do odwołania ustanowiono czasowe ograniczenie prowadzenia działalności polegającej na przygotowywaniu posiłków i podawaniu posiłków i napojów gościom siedzącym przy stołach lub gościom dokonującym własnego wyboru potraw z wystawionego menu, spożywanych na miejscu. Krótko mówiąc, ograniczenie obejmuje w szczególności bary, restauracje i kawiarnie. Ponadto, dotyczy to również działalności związanej z prowadzenie obiektów noclegowych turystycznych i miejsc krótkotrwałego zakwaterowania – dot. podklasy w PKD o numerze 55.20. Co ważne, nie dotyczy to hoteli. Ograniczenie to polega na całkowitym zakazie prowadzenia działalności (nie dotyczy sprzedaży na wynos). W wyniku wprowadzonych ograniczeń, zamknięte są również lokale gastronomiczne w centrach handlowych.

Poza wprowadzeniem stanu zagrożenia epidemicznego, istnieje jeszcze inny stan, który może mieć wpływ na prawne relacje pomiędzy klientem a restauracją. Jest to stan chorobowy – bardzo prawdopodobny w najbliższym czasie, a także stan mniejszej, czy większej paniki i obawy o zdrowie własne i zdrowie najbliższych. Zatem oczywiste jest, że znakomita większość z zaplanowanych imprez nie dojdzie do skutku.

Postaram się Wam przybliżyć konsekwencje obecnej sytuacji na rynku dla branży gastronomiczno-hotelarskiej, co skupia się głównie wokół kilku zagadnień z prawa cywilnego i prawa pracy.

Negocjacje w umowach najmu, czyli co w sytuacji, gdy nie mogę prowadzić działalności w centrum handlowym, ale dalej muszę płacić czynsz? Wtedy pomocna może się okazać reguła rebus sic stantibus, o czym pisałem w odniesieniu do wprowadzenia zakazu handlu w niedzielę. Krótko pisząc, jest to regulacja, która pozwala na zmianę obowiązków w stosunku prawnym (czyt. obniżkę czynszu), jeżeli z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków spełnienie świadczenia byłoby połączone z nadmiernymi trudnościami albo groziłoby jednej ze stron rażącą stratą, czego strony nie przewidywały przy zawarciu umowy. Jednak tak jak w przypadku wolnych niedziel, centra handlowe miały argumenty, które powodowały, że każda sytuacja mogła być oceniona inaczej, a o wolnych niedzielach mówiło się na dużo wcześniej od daty ich prowadzenia, tak tutaj sytuacja wydaje się o wiele bardziej klarowna. Uważam, że obniżki czynszu – choćby częściowe będą musiały mieć miejsce.

Zadatek i zaliczka, czyli co w sytuacji, gdy klient wpłacił zadatek bądź zaliczkę, ale impreza z powodu stanu epidemicznego nie może się odbyć? Sytuacja jest klarowna, gdy dotyczy okresu utrzymywania się stanu epidemicznego w Polsce. Impreza (czyt. chrzciny, wesele) po prostu nie może się odbyć. Nie jest to wina ani lokalu ani klienta, dlatego czy to zadatek, czy zaliczka powinna zostać zwrócona. Nieco inaczej sytuacja będzie się kształtować, jeśli impreza przypadnie w okresie, gdy stan zagrożenia epidemicznego zostanie zniesiony. Tutaj jednak trudno o jednoznaczną odpowiedź, wszystko będzie zależało od konkretnego przypadku, okresu w jakim impreza będzie miała się odbyć (ile dni upłynęło od zniesienia stanu zagrożenia), stanu zdrowia uczestników imprezy, stanu personelu itp.

Niewykonanie zobowiązania, czyli co w sytuacji, gdy klient upiera się przy organizacji imprezy, ale spotyka się z odmową, w związku z czym domaga się odszkodowania za niewykonanie umowy? Sytuacja jest klarowna w okresie stanu zagrożenia epidemicznego. Lokal nie może zorganizować imprezy, co spowodowane jest okolicznościami, które nie wynikają z jego winy. Natomiast w okresie, gdy stan zagrożenia zostanie zniesiony, wszystko będzie zależało od konkretnego przypadku. Bo przecież pracownicy mogą być na zwolnieniach, a dostawcy mogą nie wyrobić się z dostarczeniem produktów.

Wynagrodzenie dla pracowników w okresie stanu zagrożenia epidemicznego, czyli co w sytuacji, gdy restauracja nie prowadzi sprzedaży na wynos, a pracownik nie jest na zwolnieniu, nie chce iść na płatny czy bezpłatny urlop, ale chce otrzymywać wynagrodzenie? Na chwilę obecną, nie istnieją regulacje, które wyłączałyby skutecznie możliwość zatrzymania wypłaty wynagrodzenia. Można spróbować wysłać pracownika na zaległy urlop (jeśli jest taka opcja), czemu pracownik nie może się sprzeciwić. Mówimy oczywiście o sytuacji, gdy zatrudnienie odbywa się w oparciu o umowę o pracę. Dużą trudność wprowadza tutaj taka konstrukcja ograniczenia działalności gastronomicznej, że de facto może ona być prowadzona, ale z ograniczeniem do sprzedaży na wynos.

Z powyższym problemem wiąże się również pojęcie tzw. przestoju w pracy. Jednakże, z uwagi na fakt, iż ów przestój nie jest spowodowany zachowaniem pracownika, nie może on stanowić podstawy do wstrzymania wypłaty wynagrodzenia. Może natomiast uzasadniać polecenie wykonywania pracy, która niekoniecznie współgra z kwalifikacjami zatrudnionego, jednak jest w danych okolicznościach „odpowiednia”, czyli taka, która odpowiada przygotowaniu pracownika, a jednocześnie koresponduje z bieżącymi potrzebami pracodawcy.

Obecnie rząd pracuje nad wprowadzeniem rozwiązań, tzw. pakietu osłonowego, który miałby obejmować takie zagadnienia, jak płatność ZUSów, czy podatków. Biznes liczy również na to, że ustawa w sposób kompleksowy odniesie się do sytuacji pracowników, którzy nie świadczą pracy z uwagi na czasowe zamknięcie działalności. Sytuacja jest o tyle patowa, że rację w sporze pracownik-pracodawca mają obie strony. Pracownik chce otrzymywać wynagrodzenie, bo dlaczego miałby ponosić szkodę i konsekwencje finansowe, zaś pracodawca nie chce płacić wynagrodzenia, bo dlaczego miałby ponosić dodatkowe konsekwencje, skoro też nie ma przychodu.

Dlatego zarówno w relacjach pracowniczych, jak również w relacjach na linii klient-lokal, powinniśmy kierować się przede wszystkim zdrowym rozsądkiem i wspólnie próbować wypracować kompromisowe rozwiązania.

Na chwilę obecną pozostaje nam liczyć jedynie na mądre rozwiązania ustawowe. Nie łudźmy się jednak – konsekwencje tego stanu rzeczy poniosą wszyscy.

 

Życząc dużo zdrowia, pozdrawiam!

Cofnięcie zezwolenia na sprzedaż alkoholu z winy pracownika

Piotr Jankowski        20 kwietnia 2018        Komentarze (0)

Wiadomo, że cofnięcie zezwolenia na sprzedaż alkoholu to dla każdego przedsiębiorcy, który ma w ofercie alkohol duża strata. Strata, która może trwać 3 lata, bo przez tak długi okres przedsiębiorca, któremu cofnięto zezwolenie nie może starać się o wydanie mu nowego. Oczywiście można to przeskoczyć, ale to tez wiąże się z dodatkowymi wydatkami. Opisywałem już przyczyny, dla których może nastąpić cofnięcie zezwolenia na sprzedaż alkoholu. Ale co w sytuacji, gdy odpowiedzialność za to ponosi pracownik?

Bo nie sprawdził wieku, bo się zagapił, bo mając to w obowiązkach podał błędne dane w oświadczeniu o ilości sprzedanego alkoholu, które zostały zakwalifikowane jako fałszywe.

Co wtedy?

Odpowiedzi oczywiście może być sporo, bo każda sprawa ma swoje indywidualne okoliczności. Istotne jest także to, na jakiej podstawie pracownik, których popełnił skuchę jest u Ciebie zatrudniony. Bo jeśli to jest umowa cywilnoprawna to przysługuje Ci pełen wachlarz możliwości, który zamyka się żądaniem pełnego odszkodowania, w tym także utraconych korzyści. Tutaj jednak istnieje małe  a l e. Cofnięcie zezwolenia na sprzedaż alkoholu z winy pracownika

Bo taki pracownik mógłby się bronić, a jeśli w sprawie okazałoby się, że podstawą zatrudnienia nie była umowa zlecenia, a umowa o pracę to nie tylko powództwo o odszkodowanie zostanie przez Sąd oddalone. Może się także okazać, że pracownik zechce to wykorzystać i spróbować uzyskać profity, których nie miał z uwagi na umowę zlecenia.

A co w sytuacji, gdyby była to umowa o pracę? Jak wiadomo, pracodawcy często stoją na straconej pozycji, więc ciężko spodziewać się fajerwerków. Istnieją jedne pewne okoliczności, które otwierają drogę do działania. Pracodawca ma większe możliwości jeśli pracownik umyślnie sprzedał alkohol nieletniemu, umyślnie podał fałszywe dane w oświadczeniu, czy umyślnie dopuścił się innego przewinienia skutkującego cofnięciem zezwolenia.

Czy taką umyślność łatwo wykazać? Niestety nie zawsze. Tym bardziej, że trzeba ją wykazać nie tylko w kierunku naruszenia danego obowiązku przez pracownika, ale także w kierunku chęci wyrządzenia pracodawcy szkody. Mówił chyba nawet już Hipokrates, że „lepiej zapobiegać niż leczyć”. I to prawda. Także na prawniczym polu! Warto więc pracownika przeszkolić, czy też dla przykładu dać mu do podpisania opis zachowań skutkujących cofnięciem zezwolenia.

Aha, na koniec. Na nic się zdają tłumaczenia przedsiębiorcy, że sprzedaż alkoholu nieletniemu to wina pracownika. Nawet gdy miałby on zostać wyrzucony na zbity pysk. Zezwolenie i tak zostanie cofnięte. Co jednak istotne, organy administracji nie zawsze radzą sobie z postępowaniami w sprawie cofnięcia zezwolenia. Często popełniają błędy formalne, proceduralne, czy dokonują błędnej wykładni przepisu (np. podanie nieprawdziwych danych, czy błędnych niezasadnie kwalifikują jako dane fałszywe). Z tym można walczyć.

Pozdrawiam

Opłata recyklingowa za torbę foliową w gastronomii

Piotr Jankowski        19 marca 2018        Komentarze (0)

Zamawiając ostatnio w lokalu gastronomicznym danie na wynos spojrzałem do środka na zakup i rachunek. Posiłek został podany w styropianowym pojemniku, a całość opakowana w foliową torbę. Spojrzałem na rachunek, na którym oprócz stosownej opłaty za strawę, doliczona została opłata za pudełko. A gdzie opłata recyklingowa za torbę foliową? – zapytałem. To trzeba? – usłyszałem w odpowiedzi. Ano trzeba.

Na portalu managero.pl pojawiła się jakiś czas temu informacja, że za torby foliowe przy wydawanych w lokalach gastronomicznych potrawach na wynos musi być doliczona opłata recyklingowa. Niestety nie inaczej.

Opłata recyklingowa za torbę foliową w gastronomii

Potwierdza to Ministerstwo Środowiska, które na pytanie, czy opłata recyklingowa ma zastosowanie w przypadku prowadzenia lokalu gastronomicznego, w którym wydaje się nabywcom jedzenie na wynos w lekkiej torbie na zakupy z tworzywa sztucznego, wskazuje, że:

Użyte w ustawie pojęcie jednostki handlu detalicznego oznacza miejsce, w którym prowadzona jest sprzedaż detaliczna towarów. Powyższe pojęcie z kolei jest stosowane w statystyce publicznej i zostało zdefiniowane przez Główny Urząd Statystyczny (GUS): „sprzedaż detaliczna towarów – sprzedaż towarów własnych i komisowych (nowych i używanych) w punktach sprzedaży detalicznej, placówkach gastronomicznych oraz innych punktach sprzedaży (np. składy, magazyny) w ilościach wskazujących na zakup dla potrzeb indywidualnych nabywców”. W związku z powyższym punkty gastronomiczne (restauracje, bary itp. punkty oferujące dania, w tym na wynos) mieszczą się w pojęciu jednostki handlu detalicznego, a więc lekkie torby na zakupy z tworzywa sztucznego oferowane w tych punktach do pakowania zakupionych produktów podlegają opłacie recyklingowej.

Powyższe zostało wprowadzone do polskiego porządku prawnego ustawą z dnia 12 października 2017 r. o zmianie ustawy o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. poz. 2056).

Co istotne, opłata recyklingowa winna być doliczana do podstawy opodatkowania VAT. Przy okazji możesz sprawdzić, jaka jest stawka podatku VAT przy daniach na wynos.

A co jak o tym zapomnisz?

 

Niestety jest to kolejny obowiązek o którym powinien pamiętać restaurator, bo w przypadku nienaliczenia wskazanej opłaty należy się liczyć z nałożeniem kary pieniężnej w kwocie od 500 zł do nawet 20. 000 zł. Decyzję w tym przedmiocie wydaje wojewódzki inspektor inspekcji handlowej. Należy jedynie mieć nadzieję, że nie przyjdzie żadnemu z zapracowanych urzędników do głowy, aby gastronomię również w tym przedmiocie kontrolować.

Zakaz handlu w niedzielę – negocjacje umowy najmu

Piotr Jankowski        13 marca 2018        Komentarze (0)

Za nami pierwsza niedziela wolna od handlu będąca wynikiem zapisów ustawy o ograniczeniu handlu w niedzielę. Analizując wycinki prasowe w tej kwestii, czy też obserwując ruch i parkingi wokół galerii można wysnuć wniosek, że zakaz handlu w niedzielę mimo wszystko wpłynie negatywnie na biznes gastronomiczny zlokalizowany w centrach. Ludzie przyjdą do galerii, żeby pójść do kina, ale już do restauracji niekoniecznie. Oczywiście lokacja w centrum dotyczy głównie dużych restauracji sieciowych, ale nie pozostaje bez wpływu na autorskie/rodzinne, mniejszych franczyzobiorców, czy też mniejsze sieci. M.in. do nich więc kieruję niniejszy wpis. Czy możliwe więc są negocjacje umowy najmu?

Nie tak dawno temu, w opinii dla Portalu Spożywczego podawałem, że centra handlowe raczej nie będą zainteresowane chęcią renegocjacji umów najmu z najemcami gastronomicznymi. A szczególnie w sposób, który miałby doprowadzić do obniżenia wysokości czynszu. Powód jest prozaiczny i jedynie dla spójności wpisu dodam, że są nim pieniądze. Niemniej jednak jeśli już zakaz handlu w niedzielę doprowadzi do ponownego spotkania przy stole negocjacyjnym, a już szczególnie jeśli galeria będzie zamierzała powetować sobie za zmniejszenie czynszu od obrotu (o ile był stosowany) warto mieć na uwadze trzy kwestie jeśli chodzi o negocjacje umowy najmu.

Po pierwsze – do niczego nie można Cię zmusić

W żadnej umowie najmu, którą analizowałem nie widziałem zapisów, które dawałyby nieskrępowaną możliwość do podnoszenia czynszu dla Najemcy. W umowach z galeriami wręcz wprowadzane są zapisy, gdzie wskazuje się na konkretne wskaźniki, które w tym przedmiocie mają zastosowanie. Troszkę inaczej może wyglądać kwestia opłat eksploatacyjnych, ale ich podwyżka mogłaby mieć miejsce jedynie w sytuacji, gdyby innym najemcom udało się tę opłatę zniwelować. Oczywiście każdego opornego kontrahenta można poprzez kreatywność prawniczą złamać. Wówczas pamiętaj o punkcie drugim.

Po drugie – wykorzystywanie pozycji dominującej pozostaje wbrew prawu konkurencji

A jeśli pozostaje wbrew prawu konkurencji to najemcy mogą posiłkować się takim argumentem w rozmowach z większym kontrahentem, jeśli ów chciałby niezasadnie podwyższyć czynsz, czy też wypowiedzieć umowę. Niestety to też nie jest panaceum, bo pozycja dominująca danego centrum zostanie ustalona, jeśli spełnione będą konkretne przesłanki, które dla przykładu w Warszawie mogą nie mieć miejsca. Chodzi tu o udział danego przedsiębiorcy w rynku. Trzeba wówczas iść na skargę do UOKiKu. Gdyby to zawiodło, zawsze warto pamiętać o trzeciej opcji.

negocjacje umowy najmu

Po trzecie – reguła rebus sic stantibus

Gdyby miało się okazać, że galeria nie wyraża ochoty na rozmowy w zakresie obniżenia czynszu bądź też czynsz niezasadnie podwyższa. Z reguły galeria, chcąc przyciągnąć najemców przedstawia potencjalne wyliczenia w zakresie odwiedzających ją klientów. Obecnie, z uwagi na zakaz handlu w niedzielę, wskaźnik ten nie odpowiada zapowiedziom. Z kolei powodem tego są okoliczności, których nie można było przewidzieć w momencie podpisywania umowy. Choć tu akurat proces ustawodawczy zagrał trochę na niekorzyść najemców, bo zamierzenia wprowadzenia zmian przedstawiane były wcześniej.

Niemniej jednak, w momencie, gdy dalsze trwanie umowy wiązałoby się z nadmiernymi trudnościami dla jednej ze stron, bądź groziłoby rażącej stracie – sposób wykonywania zobowiązania, czy wysokość świadczenia (ustalić czynsz) bądź też może w ogóle umowę rozwiązać. To jednak wiąże się z wystąpieniem na drogę sądową.

Nie zapominaj oczywiście o szeregu innych aspektów, na które trzeba zwrócić uwagę przy umowie najmu lokalu.

Pozdrawiam!